jezus blog

Twój nowy blog

a od razu bluźnicie i do gardeł się sobie rzucacie.

nikt nie jest lepszy dlatego, ze wierzy w slowa jakiejs ksiazki; nikt nie jest lepszy dlatego, ze uwaza, ze jest ponad to.

jestem idea, pytaniem i szukaniem. ale czesc z was woli mnie jako przedmiot, ktory mozna zagarnac.

pytajcie, a latwiej bedzie wam znalezc; trzeba chciec szukac, a nie dazyc do posiadania. posiadanie to koniec dążenia, to pyszne przeswiadczenie o swj nieomylnosci.

lezalem na plazy, grzalem stare blizny i nadstawialem drugi policzek do slonca. nie trzeba bylo niczego wiecej.

powiem wam jedno, cieszcie sie tym, co jest wam dane, zamiast posypywac kazde slowo patyna, popiolem i zlotym kurzem nietykalnej przypowiesci.

wiosna

38 komentarzy

tak. i znowu dlugo mnie nie bylo. przyszla wiosna, nie wiedzialem w co rece wlozyc. ojciec mowi, ze zaczyna miec juz dosc.

ja tez. dostalem nowa prace i ciagle nie moge sie przyzwyczaic do wczesnego wstawania. recesja dotknela wszystkich, co mysleliscie, nie wierzcie serialom, jest ciezko i tyle.

do nastepnego razu.

Długo nic nie pisałem, przepraszam was ale pochłonęły mnie najpierw przygotowania do Świąt a potem same Święta, obchody trochę się przeciągnęły, ale chciałem poświętować na zapas bo zaraz zaczyna się wiecie co.
Przeczytałem wasze komentarze, i oprócz steku bzdur pojawił się tam również temat filmu Pasja. Jeszcze go nie widziałem i nie chcę go widzieć, podobno jest okropny a ja nie chcę chyba sobie tego wszystkiego przypominać znowu, zważywszy że niedługo znowu Pasha :(. No właśnie, idę pościć dalej.

no

164 komentarzy

i co tam slychac?

czasem

69 komentarzy

wybudzam sie ze snu w srodku nocy i przez ulamek sekundy czuje nieopisana przyjemnosc, kiedy moj przerazony umysl usiluje ustalic gdzie sie obaj znalezlismy i kim, u licha, jestesmy. i czy to wszystko to dobrze, czy zle.

zastanowcie sie, czego chcecie ode mnie, a pozniej wydobadzcie to z samych siebie.
w gruncie rzeczy i tak wlasnie to sie dzieje.

to jestem wesoły. Oby do Wielkanocy.

dlatego pisze, zeby zabrac wam mnie. jakim prawem zawlaszczasz sobie moja osobe? dlaczego robisz mnie zakladnikiem wlasnych rojen? i dlaczego kazesz mi byc takim jakim ty sobie to wymysliles? to, co ty robisz, to jest dopiero bluznierstwo. wiara jest ufnoscia, jest nadzieja, jest dazeniem, ale nie jest egoistycznym przekonaninem o wlasnej nieomyslnosci. a to wlasnie reprezentujesz.

to pozornie sa zarty. pozornie, bo wlasciwie dlaczego mialbym byc tylko powazny. jestem tez czlowiekiem i nic co ludzkie nie jest mi obce.

ale to opakowanie. burzysz sie na samo brzmienie mojego imienia, tak jakbys zagwarantowal sobie wylacznosc na jego uzywanie. to nie jest milosc, wiara, czy cokolwiek, co moje imie utozsamia. i zaslepiasz sie kazdego dnia od nowa i swoim krzykiem wzbraniasz innym siegnac po prawde, czy chocby ku niej kroczyc. madrosc jest pokorna, bo jest swiadoma swej wartosci. i swego miejsca w kosmosie. ty krzyczysz, bo go nie znasz, wiec jak tonacy rekami o wode, tak ty slowami bijesz piane.

i zamykasz oczy na tresc tego, o czym tu mowie.
tak, to wy mnie wymysliliscie, ale kiedy tchneliscie we mnie ducha, stalem sie niezalezny od was. i mowie o sobie. sam za siebie. dlaczego? bo sam wiem o sobie najwiecej. bo widze sie codziennie. przegladam sie w kaluzy, w waszych oczach, we wlasnych czynach, slowach i zwatpieniach. bo ja takze watpie. ty nie? jesli wiara jest jak prawa reka czlowieka, to zwatpienie jest jego lewa reka. uzupelniaja sie i sa nawzajem sensem swego istnienia.

to co bierzesz za mdly zart, jest szczere i czyste. bo jest mna. ty nie chcesz tego dostrzec, bo zamykasz oczy na mnie, bo chcesz zobaczyc siebie. siebie potwierdzic. ale ja tu jestem dla siebie, nie dla ciebie. chociaz tutaj.

tak, zgadza sie. trafilem tu z castingu. nie jestem ani troche lepszy, ani tez w niczym gorszy niz srednia krajowa, niz ktokolwiek z was. wszystko zawdzieczam moim rodzicom i ich dobrym znajomosciom.

kiedy tu trafilem, myslalem, ze, jak to sie mowi, zlapalem boga za nogi. po jakims czasie zrozumialem, ze nie bedzie tak rozowo. dopiero po trzydziestce dotarlo tez do mnie, ze martyrologia i cierpietnictwo sa zalosne i dobre dla ludzi slabych, ktorzy w ten sposob tlumacza sobie swoje potkniecia. i dzieki temu latwiej przyjmuja na siebie role trybika w machinie.

a co z ta wolna wola, o ktorej tyle sie mowilo? najwyrazniej promocja sie skonczyla, a deszcz splukal te kuszace, obiecujace kolory.


  • RSS
  • RSS